wtorek, 3 października 2017

What's up?

Kolejny deszczowy dzień... Kolejny czas do namysłu...

Dziś leżę pokonana przez chorobę w domu i przeglądam Internet... Nagle trafiam na mój ostatni post i oczom nie wierzę... Ten post podoba mi się aż do dzisiaj. Uważam,że jest bardzo mądry i daje do myślenia. Sama siebie czasem zadziwiam. Jak to? Ja pisałam tak fajnie?

DLACZEGO BY ZNÓW NIE SPRÓBOWAĆ?

Z barku czasu dla samej siebie a szczególnie na bloga to porzuciłam. Bo jak pogodzić szkołę,treningi i blogowanie? A przecież do posta trzeba jeszcze zdjęcia zrobić... A przydałoby się design zmienić... Dużo detali i  elementów dopracować... Jak na to znaleźć czas? Trudno jest znaleźć czas na umówienie się do kina,a na zdjęcia to już w ogóle...
Jednak jestem tu znowu i zamierzam się nie poddać,bo przecież kiedyś mi wychodziło... Bo przecież kiedyś byłam produktywna i było mi z tym dobrze!

A skoro mowa już o powrocie,to przydałoby się dodać trochę nowości takich jak:
-organizacja czasu,
-"What do you know about me?"-seria raz w tygodniu,
-Traveles,
-Let's talk about...
-Książkoholiczka

A co u mnie?
U mnie postaremu "Never give up" i takie tam ;)
Spełniłam swoje marzenie o wyjeździe za granicę(Chorwacja,Bośnia Hercegowina), byłam uczestniczka Festwalu Mlodych w Medjugorje( międzynarodowy) i ostatnio we wrześniu na rekolekcjach w Wambierzycach(2 tys. ludzi). Ten rok jest pod znakiem podróżowania,ponieważ już mam zaplanowane dwa kolejne wyjazdy(jeden na 2/3 dni do Lądku Zdroju-październik,na rekolekcje do Ząbokowic Śląskich-październik).
W szkole (jak zawsze) dużo nauki i staram się aby moja średnia nie spadła ;) Oczywiście dużo konkursów się szykuje,a ja modlę się tylko abym temu podołała 😂
Osobiście raczej wiele się nie zmieniło i marzę o tym aby więcej czasu spędzać z rodziną,ponieważ ostatnio nie mam go za dużo dla niej.
Z takich ciekawostek mogę powiedzieć,że zostałam cheerleaderką i moje koleżanki wystapiły na gali boksu w zeszłą sobotę a ja wraz z pozostalymi na meczu Lechii w moim mieście. Trudno jest mi pogodzic treningi z nauką i korpetycjami a także ze wspólnotami do których należę,ale daję z siebie wszystko!

Mam nadzieję,że podołam nowym wyzwaniom w tym roku szkolnym i że Was nie zawiodę.

Pozdrawiam,W.

niedziela, 28 maja 2017

Post about nothing

Witam Was po raz kolejny w piękny słoneczny dzień! Dzisiaj przychodzę... hm... W sumie przychodzę z postem o niczym i o wszystkim jednocześnie. Więc posłuchajcie wszystkiego i niczego.

Spotkały Was pewnie niejedne trudności,wypłakaliście niejedną łzę. Ktoś Was mocno zranił. Nie akceptujecie siebie. Każdy z nas przez to przechodził i przechodzić będzie. I nie wińcie za to czasu i miejsca. Bo 20 lat temu też było zło, byli ludzie którzy karmili się ludzkim cierpieniem. Były zabójstwa,były przestępstwa. Zostało złamane niejedno serce. Zastanówcie się jednak dlaczego tak jest.


TO WSZYSTKO ZALEŻY OD LUDZI.
I nie chodzi mi o to,że to ludzie są problemem- nie zawsze. Chodzi o ich nastawienie i światopogląd!
Widziałeś kiedyś osobę,która nie narzekając,ciągle się uśmiechając,pomagając drugiej osobie była nieszczęśliwa? Nie. Więc warto się zastanowić,czy opłaca się stać w miejscu i narzekać zamiast się rozwijać? Czy warto jest oglądać się wstecz? Słuchać opinii innych ludzi?

No właśnie NIE.

Więc spróbuj się uśmiechnąć i iść dalej. Życie będzie jakie będzie. Ono już takie jest. Ono uczy. To się nie zmieni. ALE TY MOŻESZ! Podejdź do tego z motywacją i siłą do walki. Bo masz o co.  Walcz o piękne życie.
Przykład mnie. Ciągle skryta i słuchająca się innych osoba. Udająca. Wycofana. Cień siebie.


A TERAZ?


ZMIENIŁAM SIĘ!


Potrafię śmiać się  wniebogłosy z samej siebie. Mam kochającą rodzinę,przyjaciół. Chodzę do szkoły o której kiedyś mogłam tylko pomarzyć. Jestem szczęśliwa osobą. Bo walczę z uśmiechem. Walczę o swoje własne szczęście.


                                                                 

                                   Czas,abyś TY zawalczył o swoje!

niedziela, 7 maja 2017

Me

Ach,ale tytuł. Nie uważacie,że trochę egoistyczny?

 Szczerze powiedziawszy nie wiem po co piszę tego posta. Od kilku miesięcy w mojej wyszukiwarce nie zawitało słowo "blogger". Nie chcę już przepraszać po raz setny. Nawaliłam. Ja to wiem. Nic tego nie zmieni,ale zawsze można spróbować. Chcę powiedzieć,że przez ostatnie miesiące to nie byłam ja. Chcę po prostu przekazać coś ważnego.

Ostatnie miesiące dosyć mnie zmieniły. Zastanawiałam się co było powodem,aby ze zwariowanej nastolatki zmienić się w osobę bez uczuć. Robota,który by tylko pracował. Dziewczyny,która woli siedzieć w domu i ukrywać się przed światem,bo boi się braku akceptacji. Boi się pokazać. Pokazać siebie. Boi się opinii innych,boi się,że znów przejdzie piekło. Niestety, nie udało mi się ochronić przed tym doświadczeniem. Pewnie pytacie co mnie zmieniło. Już wam powiem.

Były to burzliwe miesiące. Nowa szkoła,ludzie,nauczyciele. Po prostu nowe wyzwania. Bałam się tej zmiany,bałam się,że nie podołam,że będzie tak jak w starej klasie. A no jak było?

Od zawsze wolałam spędzać czas z chłopcami. Lubiłam luźne rozmowy i nie czułam się przy nich skrępowana. Moje koleżanki zazdrościły mi tego,o czym później się dowiadywałam kiedy nagle przestawały być przyjaciółkami. Postanowiły mnie więc gnębić, zrównać z ziemią. Nienawidziły mnie za dobre oceny,wygląd i to,że byłam sobą. No właśnie, BYŁAM.


W nowej klasie bałam się,że będzie właśnie tak. Dlatego postanowiłam się zmienić. Być spokojniejszą,rozważną,lekko wycofaną. Nie wychodzić przed szereg. Przez tą zmianę,która miała mi pomóc sprawy się tylko pogorszyły. Stałam się odludkiem w tej klasie. Czułam się jak kosmita. Zdarzały się sytuacje,że byłam obgadywana na moich oczach i moje koleżanki się z tym nie kryły.


Któregoś dnia pękłam. Postanowiłam się zmienić. Powiedziałam,że już nigdy nie będę udawać. Chciałam po prostu popatrzeć w lustro i powiedzieć" To jestem ja",a nie myśleć,że jestem cieniem siebie. Nędzną imitacją swojego charakteru.

DZIŚ TO ZROBIĘ.
Dokładnie 20 minut temu usłyszałam od mojej mamy " Uwielbiam jak się uśmiechasz,stałaś się tak bardzo smutna i przygnębiona. Rzadko mogę widzieć twój szczery uśmiech". To zabolało. Nawet bardzo. Zrozumiałam,że gdzieś po drodze zgubiłam siebie. Zrozumiałam,że tak naprawdę nie okazywałam uczuć,że cieszyłam się tylko w samotności,nawet z takich małych rzeczy. Cieszyłam się tylko przy przyjaciołach z poza szkoły,że stałam się obojętna na uczucia innych,ponieważ ich nie obchodziły moje,że stałam się marionetką,zabawką,którą można się bawić. Zrozumiałam,że zgubiłam swój cel.



Jednak mam zamiar go odnaleźć. Chcę wrócić do żywych. Chcę pocieszać innych,a nie żeby oni mnie pocieszali. Odnajdę siebie.

Obiecuję.